nowoczesne rozrzutniki obornika

Rozrzutniki obornika, wozy paszowe i skaczący chłopiec

Pracuję jako nauczycielka, wbrew pozorom jest to bardzo ciężki zawód, która wymaga wielu godzin pracy w domu. Uczę angielskiego w gimnazjum w niewielkim miasteczku, jest to jedyne gimnazjum w całej naszej gminie, więc uczęszczają do niego uczniowie zarówno z miasta, jak i z okolicznych wsi.

Rozrzutniki obornika jako sposób transportu

nowoczesne rozrzutniki obornikaNaprawdę lubię pracę w szkole, jednak czasami dzieją się w niej różne dziwne rzeczy, przez które mam ochotę zarówno płakać jak i śmiać się. Pewnego dnia tłumaczyłam dzieciom zawiłości czasu zaprzeszłego i pokazywałam, czym różni się od przeszłego, lekcja toczyła się normalnym trybem, uczniowie byli już zmęczeni, ponieważ była to ich siódma godzina w szkole. Nagle usłyszeliśmy dziwny stukot w okno i krzyki. Oczywiście wszyscy zaraz rzucili się w stronę okien i zaczęli przez nie wyglądać jak szaleni. Patrzymy, a tutaj pan wyglądający jak stereotypowy rolnik ze śmiesznych filmików – pełen zestaw, flanelowa koszula w zieloną kratę, gumofilce i dziurawa czapka. Rolnik siedział na czymś, co przypominało mi nowoczesne rozrzutniki obornika i rzucał w okno piaskiem i nawoływał po imieniu jednego z moich uczniów. Dowiedziałam się, że był to jego ojciec, który jechał właśnie odebrać wozy paszowe z naprawy. Stwierdził, że po co syn ma siedzieć w szkole, dość się już tam nasiedział, lepiej niech pojedzie ze starym ojcem po wozy paszowe. Kazał chłopakowi dać spokój nauce na dziś i wyskoczyć prędko przez okno, prosto na rozrzutnik.

 

Mój uczeń bez zwłoki wrzucił rzeczy do plecaka i z wprawą zeskoczył z parapetu. To było pierwsze piętro. Nikomu nic się nie stało, ojciec z synem pojechali razem kupować wozy paszowe. Ja natomiast byłam wściekła, gdyż nikt nie przejmował się, jakie konsekwencje mogłabym ponieść, gdyby chłopcu coś się stało.